Naukowiec - Rębkow - duża historia małej wsi

 Statystyki
Przejdź do treści

Menu główne:

Naukowiec

Opowiadania

"Naukowiec"

Od różnych eksperymentów to są naukowcy i politycy. Niezupełnie, bo talenty i ciągoty do przeprowadzania eksperymentów moją także ludzie którzy ani z racji zawodu ani wykształcenia wydawałoby się nie powinni prowadzić badań praktycznych czyli eksperymentów. Gorzej jeśli eksperymentator mieszka na wsi gdzie nie ma mądrych książek jak przeprowadzać eksperymenty i oprócz chęci robienia różnych doświadczeń nie ma sam żadnej wiedzy jak to robić.
Eksperyment pierwszy.
Jak ustalić w prosty sposób które zwierzę jest szybsze pies czy kot?
Jak szczuł psa na kota na podwórku to kot zawsze gdzieś zdążył wskoczyć a to na drzewo, a to do domu uciekł, a to szmyrgnął do stodoły. Jednym słowem nie można było ustalić które z nich szybsze. Wcale nie chodziło o to by szczuć tylko w końcu trzeba ustalić które szybciej biega.
Ale od czego jest pomysłowość?
Kota wziął więc do worka, psa na łańcuch i poszedł z tymi "domownikami" daleko w pole. No - teraz to na pewno będzie wiadomo które szybsze. Psa spuścił z łańcucha, kota wyrzucił z worka i ...
Kot rozejrzał się - pies -Pan - pies -Pan i nic wokoło gdzie by można było ratować swoją skórę. Wskoczył na czubek głowy swojego Pana, pazurami wczepił się w czuprynę, pies na Pana, kot się drze i głowy nie puszcza. Złapał jakiegoś kija ten mądry, odpędza kijem psa i ciągnie ten niedokończony eksperyment do domu. Doszedł do domu. Z kotem na głowie przywiązał psa ale kot to dopiero zszedł mu z głowy jak się położył z nim na ziemi.
Czy eksperyment się w końcu udał czy nie?
Oczywiście - kot okazał się inteligentniejszy od swojego Pana.
Eksperyment drugi.

Lato, ciepło a nawet upalnie, rzeka Wilga już była zatruta bo przeprowadzano na niej wieloletni eksperyment ile ścieków można spuścić do niej aby wytruć wszystkie ryby - ten eksperyment był prowadzony przez naukowców naukowego socjalizmu. Wiele lat te zarazy eksperymentowały. Rzeka w której było tyle ryb, że po godzinie łapania ryb ręką było na obiad dla rodziny zamieniła się w ściek do którego bez ryzyka zachorowania na nieustaloną chorobę lepiej było nie wchodzić.
Kąpać się więc chodziliśmy do zbiornika pożarowego co go strażacy na strużce zbudowali. Głęboko tam nawet było - chyba więcej niż trzy metry.
Przechodził koło tego zbiornika ten od eksperymentów z kotem. Patrzy na nas i pyta: "Głęboko tam?".
Nie, nie tak bardzo i chyba Heniek co się akurat kąpał - ten którego dziadek Jasiek do ruskich po papierosy wyszedł i zginął - podniósł ręce żeby pokazać że nie jest głęboko - oczywiście do dna nie sięgał, po prostu machał nogami i utrzymywał się na wodzie.
Właściciel mądrego kota zdjął spodnie, koszulę i wskoczył do zbiornika ale kto go tam wiedział, że on nie umie pływać.
Wypłynął raz, drugi - oj niedobrze, utopi się jak nic. Kto tylko tam był to rzucił się aby go wyciągnąć jeszcze za życia - jego życia.
Wyciągnęli, ledwo doszedł do siebie pyta: "Chłopaki, czy słyszeliśta jak ja tam pod wodą krzyczałem?"
I jak tu nie wierzyć, że pod wodą głos się rozchodzi szybciej?
SJS


Jesteś Na bloga liczniki osobą na tej stronie.
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego