Dziwne studnie - Rębkow - duża historia małej wsi

 Statystyki
Przejdź do treści

Menu główne:

Dziwne studnie

Opowiadania

Kołek w studni

Jeśli ktoś twierdzi, że zna stu procentową metodę poszukiwania wody to należy przerwać rozmowy z takim kimś ponieważ on nie wie co mówi.
Jeśli ktoś powie, że woda pod ziemią jest wszędzie i bez problemów można w dowolnym miejscu ją znaleźć to ten człowiek wie bardzo mało o tym co przyroda pod ziemią "nabroiła".
Starzy studniarze wiedzą z własnego doświadczenia jak dziwne sytuacje mogą wystąpić w układzie warstw podziemnych. Na jakie niespodziewane i niecodzienne rzeczy i zjawiska można natrafić pod ziemią. Bo czym wytłumaczyć jeśli na dwudziestym metrze pod ziemią świder trafia na bale, drewniane bale.
Stara studnia?
Tak stara że była zbudowana z bali?
Przyroda bale tam zostawiła i zakonserwowała?
Mało realne, raczej stara studnia.
W takiej najeżonej dziwnościami okolicy niedaleko stacji Ruda Talubska w gospodarstwie wyschła studnia. Studnia była zbudowana z kręgów i w takim przypadku najtańsza metoda to wykonanie nawiertu świdrami w dnie studni. Nie trzeba prowadzić do domy nowych rur tylko wykorzystuje się te które czerpały wodę ze studni kręgowej.
Wezwano studniarza. Ten ledwie rozstawił trójnóg nad studnią jak przyszedł dziadek i mówi:
"Uważajcie tam w studni jest kołek"
Dziadek nie tylko nie wyglądał poważnie to jeszcze od rzeczy gadał - widział kto w studni kołek? Chyba w bajkach o żabie i kamieniu co to wodę ze studni zabrała.
Nie nawiercili studniarze w dnie tej kręgowej studni nawet ośmiu metrów jak siknęło z otworu ponad stodołę. Dziadek podskakuje i krzyczy a nie mówiłem, a nie mówiłem że kołek w studni. Gospodyni drze się jak by ją ze skóry obcierali i biega lamentując po podwórku ale majster od studni zorientował się o czym to mówił dziadek i natychmiast kazał usunąć z odwiertu świder. Na podwórku znaleźli jakiś balik i zaczopowali nim otwór.
Dziadek miał rację - w studni był kołek. Kiedyś jak dziadek był młody wydarzyła się podobna historia i też zaczopowano odwiert kołkiem. Gdyby tego nie zrobili natychmiast, woda pod ciśnieniem wyrwała by duży otwór i okolica by pływała.
Tam, w tamtej okolicy się to już zdarzało - za cara, jak stację w Rudzie budowano. Przez kilka miesięcy woda zalewała łąki. Siatki na otwór kładziono i obciążano kamieniami aż sobie poradzono.
Tak bywa, że woda pod ciśnieniem występuje już na niewielkich głębokościach.
SJS
Na fotografii -
wydajne źródło w Osiecku - samowypływ


Jesteś Na bloga liczniki osobą na tej stronie.
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego