domy - Rębkow - duża historia małej wsi

 Statystyki
Przejdź do treści

Menu główne:

domy

Kultura materialna > budynki

Budynki mieszkalne

Domy budowano z bali, łączonych w narożnikach na tzw jaskółczy ogon. Dla zabezpieczenia przed wilgocią, pierwsze licząc od ziemi, bale kładziono na dużych kamieniach. Kamienie te najczęściej były układane tak aby zapewnić nośność na narożach oraz w miejscach gdzie przewidywano ściany wewnętrzne.
Występowały dwa rodzaje podmurówek kamiennych - z dużymi nie obrobionymi kamieniami na narożach z wypełnieniem uszczelniającym po obwodzie budynków oraz pełne podmurówki z kamieniami wstępnie obrobionymi /łupanymi/ które były układane na całym obwodzie pod budynkiem tworząc szczelną "skrzynię". W obrębie podmurówek często wykonywano płytkie piwnice dla przechowywania niewielkiej ilości ziemniaków, warzyw ewentualnie przetworów.

Piwnice były budowane albo przy ścianie zewnętrznej budynku albo jako zupełnie samodzielna konstrukcja w pomieszczeniu z kuchnią. Ściany piwnic były murowane z kamienia, czasami cegły lub bali. Wejście do tych piwnic było zamykane klapą w podłodze.
Obok > najstarszy dom w Rębkowie uwieczniony na obrazie Henryka Ornata - był to dom Witaków, w chwili gdy był rozbierany niał około 200 lat.


W 1950 roku najstarszym budynkiem we wsi był budynek w środku wsi Rębków Stary u Witaków zwanych Zweinossami /cwajnosy/ - dziś stoi tam dom Sabałów. Trudno dziś określić wiek tego budynku - prawdopodobnie był wybudowany około1800 roku -  dom ten wyróżniał się od innych tym, że:

  •    miał bardzo małe okna - dzielone na sześć części,

  •    niskie drzwi,

  •    piec z miejscami do spania dla dwóch - trzech osób,

  •    ganek narożny w obrębie obrysu budynku

Henryk Ornat odtworzył ten budynek na swoim obrazie przedstawionym obok- ze zbiorów Państwa Sabałów.
Budynek ten jest częściowo widoczny na zdjęciach z motocyklem /około 1925 roku/ i na zdjęciu z małym Tadkiem Witakiem /około 1930 roku/ i jego braćmi. Narożna część budynku z gankiem jest widoczna też na tym dobrze już zniszczonym przez pleśń zdjęciu
- obok.

Okna

Starsze budynki czyli ponad 100-150 letnie można było rozpoznać po tym, że miały małe okna. Szyby w oknach były dzielone na trzy /lata dwudzieste/, cztery, sześć /te starsze/  lub osiem najczęściej jednakowych części. Taki układ umożliwiał tanią wymianę stłuczonej szyby a sądząc po rachunkach wystawianych za stłuczone szyby w szkole w latach 1917-1918 psikusy wybijania szyb zdarzały sie dość często - przynajmniej w szkole, w rębkowskiej szkole. Okna letnie, otwierane na zewnątrz były zabezpieczane w stanie zamkniętym za pomocą haczyków. Na zimę zakładano, przechowywane na strychach dodatkowe okna. Okna te były mocowane na kilka sposobów - jednym z nich było mocowanie  łączem śrubowym. Przestrzeń między oknem letnim a ramą okna zimowego uszczelniano i ozdabiano watą a czasami bombkami choinkowymi, wycinankami lub innym ozdobami. Podczas zimy, jeśli zachodziła potrzeba wietrzenia pomieszczeń to otwierano drzwi.

Od wiosny do późnej jesieni stawiono w oknach kwiatki.

Na zewnętrznej stronie budynku, nad oknami umieszczano drewniane ozdoby - nadokienniki -  które tu nazywam "drewnianymi firankami". Trudno dziś określić jaki procent domów 50 czy 100 lat temu miał takie ozdoby ale można przyjąć, że ponad 50%. Podobny procent domów miał okiennice. Pokazane tu nadokienniki pochodzą także  z kilku sąsiednich wsi.

Ganki
W Rębkowie i okolicy spotykane są  ganki otwarte. Ganki były zdobione a jeśli w budynku okna też były zdobione to motywy
na ganku najczęściej były takie same lub podobne.

Płoty, parkany
Płoty były drewniane czyli zarówno słupki, poprzeczki jak i sztachety były z drewna. Czasami można było spotkać płot pleciony tzw chruśniak  lub płot z żerdzi. Na płoty używano drewno z olchy....
Płoty miały za zadanie zmniejszyć możliwości wędrówek po podwórkach zwierząt. Między sąsiadami najczęściej były furtki zamykane na drewnianą zasuwkę lub haczyk. Można było przejść pół wsi nie wychodząc na drogę wykorzystując właśnie furtki między sąsiedzkie.
W folwarku ponoć były płoty  murowane, kamienne, drewniane - tak wynika ze spisu który jest umieszczony poniżej

Układ izb
Najczęściej domy były nie mniej niż dwuizbowe czyli była kuchnia i pokój przy czym wejście z zewnątrz przez sień prowadziło do kuchni i przez kuchnię przechodziło się do pokoju /alkierz/. W większych domach wejście prowadziło do sieni  i dopiero z sieni wchodziło się do pomieszczeń przy czym zachowywano układ wejścia do przynajmniej jednego pokoju przez kuchnię. Nawet  w małych domach często wyodrębniano pomieszczenie które dziś byśmy nazwali spiżarką /komora/. Trzymano tam zapas chleba - chleby dawniej pieczono raz na jeden - dwa tygodnie, mąki, mięsa, wędlin, ziarna.
Można spotkać podział funkcji domów tak, że dziadkowie mieli osobne pomieszczenie z kuchnią, czasami nawet osobnym wejściem z zewnątrz.

Oświetlenie
   Nie znalazłem do tej pory w okolicach Rębkowa żadnych pozostałości po pierwotnych źródłach światła czyli po uchwytach łuczyw i lampkach oliwnych.po prostu świeca
ch. Ponieważ jakoś sobie na przestrzeni tych kilku tysięcy lat radzono z oświetleniem i najprawdopodobniej radzono sobie dokładnie tak samo jak w całej Europie więc lampki oliwne, lichtarze wyglądały mniej lub bardziej podobnie także  w Rębkowie.
Dziś w okolicy zachowało sie trochę lasów lecz 300- 400 lat temu były bory w których bartnicy prowadzili swoje barcie a więc był także w dużych ilościach wosk. Były więc świece a ponieważ tłoczono olej więc i lampki oliwne też było czym zasilać.
Którego  z tych świateł używano częściej?
Nie wiem, być może łatwiej było zbudować osłonę dla świecy aby chodzić z nią  w nocy po dworze. Być może tańszy i bardziej dostępny od wosku był olej z lnu bo tego nie trzeba było kupować bo len siano praktycznie  w każdym gospodarstwie.
   Wynalazek lampy naftowej jest dość "młody" - to przecież  minęło trochę ponad 150 lat jak po raz pierwszy w 1853 roku we Lwowie użyto w szpitalu lamp naftowych do operowania w nocy.

Jak szybko ten wynalazek się rozprzestrzeniał?
Prawdopodobnie w przeciągu 20-30 lat był znany na całym świecie jest więc bardzo prawdopodobne, że w latach osiemdziesiątych - dziewięćdziesiątych dziewiętnastego wieku lampy naftowe były używane także w Rębkowie.

W latach pięćdziesiątych dwudziestego wieku w Rębkowie używano cztery rodzaje lamp naftowych:
1. lampy stawiane na stół lub zawieszane na ścianie - z lusterkiem z boku,
2. lampy na wysokiej nóżce tylko do stawiania,
3. lampy podwieszane do sufitu,
4. lampy metalowe ze szkłem w osłonie z drutów używane przy wieczornym obrządku i na zewnątrz budynków
Nafta była sprzedawana w sklepach luzem czyli kupujący przychodził z własnym naczyniem - mógł to być specjalnie dla wzmocnienia opleciony słój lub rodzaj metalowego kanistra. Nafta była nalewana z beczki za pomocą specjalnej pompki przypominającej trochę czerpak studni typu abisynka.
Szkła do lamp były wymienne lecz ponieważ lampy były sprzedawane od różnych producentów i w różnych rozmiarach do oznaczenia rozmiarów szkieł używano "numerów" i tak były szkła szóstki, ósemki itd. To oznaczenie określało średnice dolnej części szkła lecz dziś nie wiem w jakich to było jednostkach miary bo na pewno nie były to ani cale ani milimetry.
Jak mocne światło dawały te lampy?

Duża lampa tak jak jest na zdjęciu  dawała światło odpowiadające mniej więcej żarówce 20-25 wat.
Na jak długo starczało nafty  w takiej lampie?

Zależało to oczywiście nie tylko od samej pojemności zbiorniczka ale także od podkręcenia niżej lub wyżej knota co skutkowało jaśniejszym lub słabszym świeceniem. Przyjmując świecenie na poziomie około 20 watów to zbiorniczek starczał na około 8 godzin ciągłego świecenia i to nie jest mało bo trzeba pamiętać, że w czasach gdy nie było prądu ludzie nie siedzieli po nocach tak jak dziś. Szli spać 3 do  5 godzin po zachodzie słońca - wstawali natomiast wraz ze słońcem.
Jeszcze i dziś lampy naftowe są przetrzymywane w domach na wypadek gdy zabraknie prądu co po burzach dość często się zdarza.
Pierwsza próba, zresztą udana, oświetlania mieszkania w Rębkowie zaraz po Pierwszej Wojnie Światowej oparta była na dość prostej zasadzie - po prostu prąd czerpano z akumulatorów. Akumulatory były co kilka dni wożone do młyna gdzie były ładowane z prądnicy napędzanej wodą. Trochę to kłopotliwe było ale prąd w domu był i światło żarówki dawało zupełnie inne wrażenie niż z lampy naftowej.

Rotor
Następnym krokiem ułatwiającym korzystanie z oświetlenia z akumulatorów było zamontowanie prądnicy wiatrowej która ładowała akumulatory. W tamtych czasach, te prądnice,  były one nazywane "rotor". W tygodniku  "Gazeta Świąteczna" wydawanym  w Grudziącu a rozprowadzanym po całej Polsce przedstawiano różne nowinki ułatwiające życie i tam reklamowano małe prądnice wiatrowe z bębnem obracającym się na osi pionowej.
Nie były one zbyt wydajne, dopiero po zastosowaniu śmigieł można było w pełni wykorzystywać energię wiatru na tyle, że praktycznie za darmo można było oświetlić dom i obejście. "Za darmo" oczywiście po wyłożeniu pewnej kwoty na zakup prądnicy i akumulatorów oczywiście. /informacje na podstawie  relacji Stefana Zielińskiego/. Na zdjęciu widoczny jest umieszczony na wieży w zabudowaniach u Siudalskich  "Rotor"  /zdjęcie ze zbiorów Henryka Ornata/

W drugiej połowie lat dwudziestych dwudziestego wieku dzierżawca młyna, Kiljański zamontował agregat prądotwórczy zasilany energią wody. Prąd był doprowadzony przewodami rozwieszonymi na słupach do połowy Rębkowa Starego oraz na Borki. Opłata była uzależniona od ilości żarówek - prawda jakie to proste?  Jakie było napięcie tej instalacji? Prawdopodobnie 110 volt. Do kiedy działało to oświetlenie? Trudno określić ale prawdopodobnie już przed II WS nie działało. Zdjęcie poniżej pochodzi z końca lat dwudziestych. Jest niewyraźne, zniszczone przez pleśń ale po prawej stronie widoczny jest słup z izolatorami od tego prądu co był z agregatu w młynie.

Podczas okupacji u Stefan Siudalskiego w ogrodzie stał, zamontowany na słupie,  mały wiatrak który prawdopodobnie napędzał prądnicę samochodową. Jak wiało to prąd ładował akumulator.
Jakie żarówki były tam zastosowane?
Samochodowe ale czy 6 czy 12 voltowe to już nie ma kogo zapytać ale raczej 6V.
Po II WS to już tylko powrót do lamp naftowych pozostał. Nowe władze blokując prywatną działalność same nie spieszyły się elektryfikacją tej wsi. Dopiero w dziesięć lat po wojnie do wsi powrócił znów prąd - tym razem państwowy i instalacja była na 220 V.
A jak oświetlano domy wcześniej, zanim pojawiły sie lampy naftowe?
Jak wcześniej napisałem możemy się tylko domyślać.
Pamiętam swoją babcię, Franciszkę jaką wagę przywiązywała do dość nietypowej, grubej, zdobionej świecy, przekazywanej jak sie wydaje kolejne pokolenie. Ta świecą byłą gromnica! Mogła się palić wiele dni a pogrzeby trwają krótko. Oczywiście gromnic nie używano do oświetlania. Dziś gdy  tak łatwo kupić świece stearynowe a tak trudno woskowe mało już kto wie, że świece woskowe palą się o wiele dłużej niż stearynowe a i atmosfera w pomieszczeniu zupełnie inna - wosk to jednak wosk.
Czy lampy naftowe śmierdzą?

Różnego gatunku bywała nafta to i zapachy mogły być mniej lub bardziej uciążliwe.
Gdzieś w zakamarkach pamięci została mi informacja, że gospodynie cos dodawały do nafty aby zmniejszyć zapach spalanej nafty ale nie mogę sobie przypomnieć co to było?
Może ty pamiętasz?
Napisz do mnie - sprawdzę i umieszczę informację na tej stronie z podaniem źródła.

Pokrycia dachów
We wsi większość domów miała pokrycie dachów słomiane, część była kryta gontami lub blachą - np na Borkach blacha była sprowadzana z Petersburga około 1907 roku!. Zabudowania gospodarcze kryto także papą a jak widać na poniższym spisie zabudowań folwarku w Rębkowie także tam używano do krycia dachów gontów.

Na kolejnych  zdjęciach domu Siudalskiego Kazimierza widać najpierw gont a później słomiane pokrycie.
Na ile lat wystarczał gont a na ile słoma?
Nie wiem lecz można przyjąć, że słomiane pokrycie trzeba było wymieniać co około 30-40 lat.
Dlaczego zniknęły gonty?
Czy jest możliwe, że wytwarzano je gdzieś na tyle daleko, że wojna czy zmiana granic spowodowały odcięcie od wytwórców gontów? Dość wątpliwe ponieważ rębkowskie lasy pełne były i są dębów, świerków, modrzewi.
Co więc było przyczyną rezygnacji z gontów?
Może lasy stały się niedostępne dla wyrębu?
Nie wiem.
Tu widać jak słomiane wykrętaki były mocowane do krokwi. /Muzeum wsi lubelskiej/

Drzwi, zamknięcia
drzwi, okute, solidne Drzwi do domów / na zdjęciu drzwi do domu Ostolskich w Rębkowie/ a było najczęściej jedno wejście, były tak solidne, że nawet dzisiejsze drzwi antywłamaniowe łatwiej pokonać niż tamte z zamierzchłych czasów - oczywiście myślę o próbach - wtedy przy pomocy narzędzi jaki były dostępne i dziś przy pomocy współczesnych narzędzi.
Dziś oczekujemy od drzwi największej wytrzymałości wtedy gdy nas nie ma  w domu. Dawniej drzwi miały najbardziej chronić w nocy gdy wszyscy spali. Otwarcie drzwi z zewnątrz, w nocy bez obudzenia domowników było niemożliwe.
A jak były zamykane drzwi gdy wszyscy szli  w pole?
Bardzo ciekawe stosowano rozwiązania - chyba najbardziej powszechnym był klucz /raczej rodzaj wytrycha/ z ruchomym zabierakiem. Ten rodzaj klucza był wkładany w stanie złożonym do otworu. Po włożeniu na odpowiednią głębokość po przekręceniu klucza jego ruchoma część z zabierakiem opadała i po kilku ruchach kluczem zasuwa za każdym ruchem klucza /zabieraka/ przesuwała się w kierunku otwarcia. Końcówką zabieraka trzeba było trafić w otwór w zasuwce, załapać, przekręcić o odpowiedni kąt, zwolnić zaczep i kilkakrotnie powtórzyć tę czynność.  Jak było to skomplikowane i jednocześnie proste można zobaczyć na zdjęciach. Tego typu zamknięcia mógł wykonać każdy kowal. Jak dawno stosowano tego typu zamknięcia? W książce "Dawne wynalazki" autorów Petera Jamesa i Nicka Thorpe przy omawianiu kluczy i zamków opisana jest podobna konstrukcja zamka z sugestią, że ten typ zamknięcia był stosowany w czasach Homera czyli około 2800 lat temu. Co prawda wtedy zasuwa była najprawdopodobniej drewniana ale zasada pozostała taka sama.
W domu Kazimierza Siudalskiego było dość unikalne rozwiązanie zamykania komórek przylegających do domu - po prostu w sieni domu była skrzynka a w skrzynce drewniane rączki pociągnięcie których otwierało odpowiednie drzwi komórki. Te rączki były połączone z zatrzaskiwanymi ryglami w drzwiach komórek za pomocą linek i drutów!
drzwi zamknięcie
W drzwiach były dwa otwory, górny dla klucza - wytrychu, dolny dla  "klamki" czyli urządzenia podnoszącego zapadkę - trochę skomplikowana te nazwy i na dodatek współczesne ale nie znam nazw oryginalnych. Proszę zwrócić uwagę na okucia drzwi - gwoździe wykonywane ręcznie przez kowala. Te drzwi na sąsiedniej fotografii mają prawdopodobnie więcej niż 100 lat i są jak sądzę starsze niż dom w którym są zamontowane.

Inny rodzaj wykonania zasuwy na zdjęciach poniżej /Zakącie, dom Woźniaków/
zasuwka zasuwka widać nacięcia na wytrych

Wytrych /klucz/ wkładano przez otwór, następnie trzeba było końcówką wytrychu włożyć w otwór w zasuwie, przesunąć tyle ile było to możliwe, wyjąć końcówkę, znów włożyć w kolejny otwór i znów przesunąć i tak aż do otwarcie zamka. A jak zamek zamykano? czy też trzeba było tyle czynności wykonać? Nie, wystarczyło przez otwór wytrychu włożyć pętelkę wykonano ze sznurka i zaczepić ją za zagięty koniec  zasuwy i po zamknięciu drzwi pociągnąć za sznurek - zasuwka zamykała się a pętelka spadała i można było sznurek wyciągnąć. Proste? Proste jak się wie.  dawna kowalska robota
Na zasuwie jest widoczne zgrubienie które służyło do zabezpieczenia zasuwki przed wypadnięciem. Proszę zwrócić uwagę jak wyrobiona jest dolna część skobelka tuż przy rączce. /dom Ostolskich w Rębkowie/
Piece, kominy
piec Jako paliwo w piecach stosowano drewno i  torf który był pozyskiwany na łąkach Podbiela. Węgiel prawdopodobnie pojawił się dopiero po wybudowaniu linii kolejowej czyli po 1877 roku.
Torf wydobywano latem w czas żniw czyli wtedy gdy poziom wód gruntowych był najniższy. Do kopania, wycinania, podcinania używano specjalnie do tego celu przygotowanych narzędzi.
To co wyróżniało dom od innych zabudowań to były okna i komin. W domach chłopskich komin był jeden chociaż czasami wewnątrz budynku był rozgałęziony tak aby można było a niego korzystać w pomieszczeniach które nie miały wspólnej ściany. Pod dachem taki komin miał kształt odwróconej litery Y. Można przyjąć, że na przestrzeni ostatnich około dwustu lat kuchnie w domach wyglądały bardzo podobnie jak ta w domu Adolfa Zielińskiego przedstawiona na fotografii. Proszę zwrócić uwagę na trzy "szyberki" czyli zasuwy kanałów komina które w zależności jaka część tego pieca była używana były zasuwane lub odsuwane.
Bardzo często tego typu piec po drugiej stronie ściany miał "bliźniaka" w postaci pieca kaflowego do ogrzewania sypialni. Chleb, ciasto pieczono w duchówce /widoczna część klapy/ lub w piecu do którego wejście było usytuowane przy podłodze. Chleb własnego wypieku, na zakwasie był świeży przez trzy tygodnie.
Nad kuchnią jak widać znajduje się okap na którym często suszono owoce czy grzyby.
Ocieplenia
Pomimo tego, że domy były budowane z bali to izolacja termiczna była niewystarczająca i domy ocieplano na kilka sposobów:

  •    na strychach wysypywano na strop sieczkę która tworzyła warstwę o grubości 10-15 cm,

  •    ściany okładano drewnem do palenia -taka osłona zresztą znikająca podczas zimy chroniła przed wychładzającym działaniem wiatru,

  •    ogacanie słomą, suchymi liśćmi układanymi do około metra wysokości wokół ścian - ten sposób był raczej jednoroczny czyli do każdej zimy był układany od nowa,

  •    tynkowanie zewnętrzne po nałożeniu trzcinowych mat lub specjalnie wykonywanych kostek trocinowo - cementowych

  •    i najgorszy sposób pokrycie ścian papą lub płytami co przyspieszało próchnienie ścian.


Jesteś Na bloga liczniki osobą na tej stronie.
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego